ZAGŁADA

KWESTIA BOMBARDOWANIA AUSCHWITZ

Nie jest do końca jasne, w jakiej mierze organa wywiadowcze państw alianckich były początkowo świadome skali zbrodni dokonywanych w KL Auschwitz. Wiadomo, że meldunki o licznych egzekucjach i wielkiej śmiertelności w obozie docierały do Komendy Głównej ZWZ/AK w Warszawie, po czym przekazywano je drogą radiową do Londynu. Istotnym źródłem informacji były również w tym czasie relacje nielicznych polskich więźniów zwolnionych z obozu. Wydaje się jednak, że od połowy 1942 r. większe wrażenie mogły czynić wieści o masowych morderstwach dokonywanych w pozostałych ośrodkach zagłady, zwłaszcza w Treblince, gdzie zgładzono wówczas setki tysięcy Żydów sprowadzonych z warszawskiego getta. I tu jednak rządy państw alianckich nie zdecydowały się na interwencję lub choćby wydanie deklaracji wyraźnie i jednoznacznie potępiającej owe zbrodnie. Przypuszczalnie wieści docierające z okupowanej Polski uznano za przesadzone, nawet wtedy, gdy można je było częściowo potwierdzić na podstawie przechwytywanych przez brytyjski wywiad niemieckich radiogramów.

W 1943 r. większość polskich Żydów zostało już wymordowanych, a ośrodki zagłady w Generalnym Gubernatorstwie stopniowo likwidowano. Tym bardziej w realizacji planu zagłady zyskiwały na znaczeniu komory gazowe obozu Auschwitz. Jednakże w tym czasie uwagę brytyjskich i amerykańskich dowódców przykuwała budowana w pobliżu Auschwitz wielka fabryka kauczuku i paliw syntetycznych niemieckiego koncernu IG Farben. Już w nocy z 4 na 5 maja zaatakowały ją alianckie samoloty, zrzucając kilka lekkich bomb i ostrzeliwując z karabinów maszynowych wieże strażnicze. Przynajmniej więc od tego momentu istniała praktyczna możliwość zbombardowania komór gazowych w Birkenau, co bez względu na ilość poczynionych szkód, mogło przynajmniej mieć istotne znaczenie moralne i propagandowe.


Amerykański samolot bombowy B-17 „Latająca Forteca” nad Oświęcimiem 20 sierpnia 1944 r.
Źródło: National Archives and Records Administration.

Z pewnością zaś od wiosny 1944 r. Auschwitz znalazł się w zasięgu amerykańskich bombowców startujących z kompleksu lotnisk w mieście Foggia we Włoszech. Zaczęto wówczas (od 4 kwietnia) systematycznie wysyłać samoloty rozpoznawcze, których zadaniem było sfotografowanie pobliskich zakładów chemicznych. Ponieważ stosowane w tych czasach kamery były jeszcze niedoskonałe, piloci starali się wykonywać już zawczasu serie zdjęć i wyłączać aparat w kilka chwil po minięciu celu. Z tego względu na niektórych ujęciach wyraźnie można było zauważyć obok fabryki także obozy Auschwitz i Birkenau, zidentyfikować krematoria, poszczególne baraki, pociągi na rampie, a nawet grupy stojących na niej osób (deportowanych Żydów?). Ponownie jednak nie uczyniono nic, aby zniszczyć tak dokładnie widoczne na fotografiach obiekty. Nie poczyniono też starań dla uzyskania dodatkowych informacji wywiadowczych.

Dopiero w połowie 1944 r., kiedy dotarły do rządów alianckich raporty uciekinierów z Auschwitz (Rudolfa Vrby i Alfreda Wetzlera, później też dwóch innych Żydów i Polaka), na skutek wezwań organizacji żydowskich zaczęto wstępnie rozważać szanse skutecznego zbombardowania krematoriów w Birkenau. Okazało się jednak, że dowódcy jednostek lotniczych zaczęli mnożyć trudności, wskazując, że ich priorytetem jest niszczenie celów militarnych (którymi krematoria nie były) i że dalsze intensywne ataki na miasta i przemysł w Rzeszy spowodują w końcu załamanie się woli oporu Niemiec. Utrzymywano również, że precyzyjne bombardowania na tak małe cele jak krematoria zlokalizowane w pobliżu baraków obozu, jest niewykonalne i spowodować może śmierć tysięcy więźniów. W rezultacie, po kilku tygodniach dyskusji, projekt odłożono ad acta. Nie wzięto też w ogóle pod uwagę drugiej z przedstawianych propozycji – zniszczenia mostów i torów kolejowych, którymi przewożono deportowanych na zagładę Żydów z Węgier. W sierpniu i we wrześniu doszło co prawda do zbombardowania Oświęcimia przez amerykańskie ciężkie „Latające Fortece” i „Liberatory”, lecz celem był nie obóz, lecz fabryka chemiczna IG Farben.

Po wojnie problem wykonalności bombardowania komór gazowych i krematoriów Birkenau stał się przedmiotem wszechstronnych analiz. Obecnie ocenia się, że podobna operacja byłaby możliwa przy wykorzystaniu lekkich samolotów myśliwsko-bombowych (na przykład brytyjskich DH-98 „Mosquito”), których zasięg oraz udźwig bomb był do zaatakowania takiego celu wystarczający.